Będę bardzo szczęśliwa, gdy po przeczytaniu tej notki, choć trochę zwątpisz w celowość mozolnych przygotowań przepięknych, dobrze skrojonych, idealnie dopasowanych i obfitujących w morze ważnych argumentów prezentacji Power Point.
Hmm, zastanówmy się…
- Ile razy w trakcie trwania
jednej prezentacji wszedł Ci w słowo Klient zmieniając temat?
- Ile razy odpowiedziałeś jemu: „Tak, tak, zaraz Panu odpowiem, bo to będzie na następnych slajdach”?
- A ile razy NIE pozwoliłeś mu zadać pytania, bo myślałeś, że masz
Coś Ważniejszego do powiedzenia?
- Ilu Twoich rozmówców siedziało przed Twoją prezentacją z założonymi rękami? (I nie odpowiadaj, że siedzieli tak, bo było im wygodnie ;-))
- Czy naprawdę myślisz, że taki obrazek zechce Klient przeczytać na Twojej prezentacji?
- Przesadziłam? Ten wydaje się bardziej uporządkowany i lepiej rozplanowany?

Przekonaj mnie proszę, że ten jest atrakcyjniejszy...
- Ile razy czułeś, że pewne elementy w Twojej prezentacji są po prostu niepotrzebne, bo Klient jest zainteresowany innymi aspektami i o czym innym chciałby
właśnie teraz porozmawiać?
- Ile razy przekroczyłeś umówiony czas spotkania, bo zostało Ci do końca kilka slajdów, których "jeszcze nie przeklinałeś"?
- Ile razy czułeś, że trochę przynudzasz?
- Ile razy zanudziłeś… sam siebie? ;-)
Bo mi się kilka razy udało. Niestety!
Na szczęście, coraz częściej zdarza mi się nie odpalać prezentacji w ogóle, odpalam tylko jej fragmenty bądź skracam ją przed spotkaniem do „minimum tekstu maksimum obrazu”. Ostatnio poprowadziłam taki dialog:
- Tak na Panów patrzę i… chyba nie chcę Was zanudzać prezentacją w Power Poincie. Pogadajmy o konkretach.
- Ooo! Świetnie Pani Moniko. Bo wie Pani co....? Wszystkie prezentacje są... takie same! Agencje się chyba nimi dzielą między sobą i tylko swoje logo podmieniają.
Zaskoczony? Pogadaj tak od serca ze swoimi stałymi Klientami i zapytaj ich, co NAPRAWDĘ o tym myślą... A jeśli nie chcesz zmieniać stylu swoich spotkań dla nich, spróbuj to zrobić
dla siebie. O wiele fajniej będzie Ci się je prowadziło. Oczywiście, wciąż musisz być do spotkania bardzo dobrze przygotowany i mieć wcześniej zaplanowany scenariusz, ale to już temat na inną notkę.
I wcale nie jestem wrogiem prezentacji. Po prostu polecam przygotowanie i prezentowanie jej z głową.
1. W trakcie rozmowy handlowej nie licz na podzielną uwagę Klienta. On nie wie, czy ma Ciebie słuchać, czy czytać. Jego myśli są wystarczająco rozproszone i niezależnie jak dowcipnie opowiadasz… lepiej przykułbyś uwagę rozmówcy bez sztywnej prezentacji w komputerze. Jeśli tylko temat Ci na to pozwala, nie katuj atmosfery spotkania i nie odpalaj PPT w ogóle.
2. Istnieje niewiele powodów, by na spotkaniach f2f włączać prezentację. Do najważniejszych należą:
• Musisz zaprezentować projekt graficzny czegoś (przygotowany specjalnie na to spotkanie) bądź jakikolwiek inny obraz, który ma na celu uruchomić wyobraźnię rozmówcy (coś przypomnieć, coś zasugerować itd).
• Chcesz pokazać pewien schemat, wykres, by lepiej wytłumaczyć etapy jakiegoś procesu.
• Prezentujesz kalkulację kosztową. Liczby zawsze ładnie wyglądają czarno na białym ;-).
Dlatego jeśli już zdecydujesz się przygotować prezentację na spotkanie z Twoim klientem, pozostaw tylko stronę tytułową, stronę końcową z danymi Twojej firmy i Twoim nazwiskiem, elementy wyżej wypunktowane i dosłownie kilka wersów tekstów pomiędzy nimi.
3. Istnieje kilka sytuacji, w których
możesz z należytą czułością przygotować tę
przepiękną, dobrze skrojoną, idealnie dopasowaną prezentację…
• Wiesz, że nie spotkasz się z Klientem a chcesz zgrabnie spisać swoje przemyślenia dot. jakiegoś projektu i podzielić się nimi. Tutaj możliwości PPT są nieograniczone i bardzo pożądane.
• W ramach podsumowania spotkania prezentacja ppt z najważniejszymi ustaleniami i Twoimi argumentami jest bardzo mile widziana. Przygotuj ją szczegółową, ale zwięzła i wyślij majlem. Tylko przypilnuj jej wagi, by nie zapchać skrzynki adresata! :-)
Autor: Monika Mikowska
Źródło:
mikowska.pl